Jak miałam 13 lat napisałam list- sama do siebie za lat 10. Pewnie natchnęłam mnie do tego jakaś lektura. Pamiętam jak z wypiekami na twarzy spisywałam moje wyobrażenia o sobie samej za lat 10. Czy się spełniły? Prawdę mówiąc nie wiem, list oczywiście kiedyś po drodze się zgubił. A jedyne co z niego zapamiętałam to, że chciałam koniecznie mieć fryzurę na tzw. " mokrą włoszkę" i to akurat marzenie na szczęście się nie spełniło ;D
Czy byłabym zadowolona, teraz po 25 latach, spoglądając na siebie oczyma 13 latki ? Nie wiem...Przez ten czas zmieniają się priorytety, mniej ważny jest wygląd, sprawy doczesne. Już nie marze o stajni pełnej koni czystej krwi angielskiej i domu pełnym psów i kotów. Pragmatyzm+ alergie rodzinki wybiły mi zwierzaki z głowy. Ale myślę, ze rozczarowana bym nie była, bo czuje się spełniona w tym co robię, mam szczęśliwą, zdrowa rodzinkę i jestem doceniana w pracy...
Dziś środa- akurat skończyłam książkę z poprzedniego środowego postu i po początkowym zachwycie mam do niej teraz ambiwalentne odczucia. Momentami nudna i ciągnąca się jak flaki z olejem, a momentami porywająca i wzruszająca, jedyna stała w tej pozycji to nieustający czarny humor. Teraz zacznę Krystka Szarego część druga ;) Po pierwszej części nie spodziewam się fajerwerków, pewnie momentami będzie mnie ta książka drażnić, ale i tak chce wiedzieć jak i co ;)
Na szydełku brązowa lima dropsa- zwierzak będzie- kto zgadnie jaki?