sobota, 20 kwietnia 2019

Wielkanocne życzenia!


W pierwszym odruchu chciałam wkleić wyszukany w necie gotowiec, bo nigdy jakoś do życzeń lekkiego pióra nie miałam... ale spróbuje jednak po swojemu...

W te dni radosne życzę Wam aby wraz z Chrystusem odrodziła się miłość,  szacunek do bliźniego, żeby ucichły głosy nienawiści,  niszczące bliskość i przyjaźń.  Aby rasizm nie był mylony z patriotyzmem,  obojętność z tolerancją, nienawiść z wiarą... byśmy zdołali odwrócić oczy od ekranów i skierowali je na siebie.
Spokojnych,  rodzinnych, radosnych Świąt Wielkanocy!

niedziela, 31 marca 2019

Czerwony zwyklaczek w świecie wielkiej mody-krótka relacja z Mediolanu

 
Na ostatnie urodziny dostałam od przyjaciółki włóczkę lang yarn west o ognistym kolorze.  Wiedziałam od razu, że powstanie z niej duży,  przytulasty sweter, najlepiej z golfem. 
 Padło na wzór Olga z  dropsa. Wzór był tylko inspiracją,  bo próbka nie pasowała idealnie i przeliczałam wszystko na nowo.  
Nie chciałam też tak niskiej pachy- jakoś wolę bardziej dopasowane formy.  Z oryginału został w sumie tylko warkocz przy raglanie.
Robota szła ekspresem,  bo druty 7. i włóczka grubaśna. 
Lang yarn west jest singlem,  mieszanką  55 % wełny i 45% akrylu. Jest super miękka,  ale strasznie się kudłaci. Już po pierwszym noszeniu sweter muszę golić, i na pewno nie odważę się wrzucić go do pralki. 
Swoją premierę miał ten sweterek w mieście wielkiej mody- Mediolanie. Na tło do zdjęć załapała się Galleria Vittorio Emanuele- przepiękny,  19- wieczny pasaż handlowy.  
 Jak widać nie tylko ja zwróciłam uwagę na pięknie zdobione sciany i stropy. ;-)
 
Galeria sąsiaduje z placem katedralnym.
 
Kilka minut piechotą od katedry  oddalony jest pałac Sforzów z kompleksem muzeów. 
 
Największe wrażenie zrobiła na nas  pieta Michała Anioła- nieskończona rzeźba,  która została po jego śmieci znaleziona w jego pracowni. 
 
W ogrodzie przy pałacu napotkaliśmy na rodzinę żółwi,  wygrzewających się na brzegu stawu. 
Włochy uwielbiamy nie tylko że względu na wspaniałe zabytki ale też że względu na ich rewelacyjną kuchnię no i espresso.





I ta przytulna atmosfera ukrytych za bramami domów podwórek...
To były niezwykle intensywne 3 dni.   We wtorek zdecydowaliśmy,  że jedziemy,  w środę już siedzieliśmy w samochodzie,  rezerwując z drogi nocleg, a w piątek wracaliśmy. 
 A wszystko za sprawą piłki nożnej- meczu ligi europejskiej Eintrachtu przeciw Interowi, na który udało nam się dostać bilety.
 
  Ukoronowaniem tego spontanicznego wyjazdu była wygrana Eintrachtu. 
 
 Forza SGE! Następny przystanek- Lizbona!

czwartek, 28 lutego 2019

Czapka wiatraczek z jednego motka

Która z nas nie ma gdzieś zakitranych, prawie zapomnianych pojedynczych motków włóczki.  Leżą sobie takie smutne,  opuszczone i czekają na swój moment.... 
Ten moment nadszedł! Jak już pisałam Kamila z Otulowe wymyśliła zabawę- wyzwanie jeden motek. Co miesiąc wstawia na swoim blogu i na grupie na fb wzór na jednomotkowy projekt- w styczniu to była czapka,  a lutym mitenki- jutro dowiemy się,  co przygotowała na marzec.  
Na dodatek za wśród osób,  które biorą udział w zabawie są losowane nagrody!

Czapkę wykonałam w terminie,  mitenek chyba nie zdążę- dopiero dziś zaczęłam a jutro już marzec...
Na czapkę zużyłam mniej więcej po pół  motka drops delight i fioletowej włóczki sojowej- nawet nie widziałam, że mam takie cudo w moich pudłach.  
Wracam do mitenek! Do następnego projektu!

czwartek, 31 stycznia 2019

Yokester by Hania Maciejewska

Ostatnio miałam przyjemność uczestniczyć w teście sweterka Yokester Hani Maciejewskiej.
Dziergałam z włóczki od Dye Dye Done silkypaca w kolorze snowbound, na drutach 2,75 i  3. 
Włóczka przemiła w dotyku i noszeniu, choć włosek alpaczy lekko podgryza, ale ja to akurat lubię. Jedynie podczas dziergania nitka poraniła mi opuszki- taki ze mnie wrażliwiec...
 Jako, że między wykończeniem swetra i zrobieniem zdjęć odłożyłam trochę zimowej izolacji na boczkach, to z lekkiego oversize zrobił mi się sweterek dość obcisły, ale i tak chyba fajnie wygląda. 
 Projekt zachwyca nietypowym, asymetrycznym ściągaczem i cudnym, ażurowym karczkiem. Do tego rzędu perełkowych nupków- palce lizać!
 Dostępne są wersje z różną długością rękawa- ja wybrałam długi.

Zapraszam was na raverly do obejrzenia Haniowego oryginału i galerii projektów.


niedziela, 6 stycznia 2019

Zestaw double face czyli czapka i komin dwustronnym żakardem

Nie ważne,  że szuflady pełne czapek i szali,  a na nowe miejsca nie ma.  Jak dziecię sobie życzy,  to mama  robi.


Razem wybierałyśmy wzór, kolory włóczek to już wybór mojej sześciolatki. ( najbardziej zbliżone do tych z pierwszego zdjecia)
Miały być serduszka- wybraliśmy  darmowy wzór z raverly Love the winter hat, który przeliczyłam na cieńszą włóczkę.


Otulacz wyszedł dość długi- luźno można owinąć dwa razy,  a jak ma na prawdę grzać to da się  i trzy razy. Dla równowagi czapka wyszła ciut za ciasna- mogłam zrobić na cieńszych drutach i za to dodać jedno powtórzenie wzoru więcej. 
Włóczki resztkowe- seledynowe baby merino, które kiedyś dostałam razem z torbą innych pojedynczych motków, a różowy to skarpetkowy "no name" z discountu. Obie podobnej grubości- około 400m/ 100g
Druty- 3,5 


Double face czyli dwustronny żakard nie jest trudny,  wydaje mi się,  że łatwiej o odpowiednie napięcie nitki niż przy jednostronnym żakardzie, jedynie dzierga się dłużej i trzeba pamiętać żeby nitki zostały "w środku" za drutem, a przed tylnią warstwą. 
Dwuwarstwowość sprawia, że udzierg jest bardzo mięsisty i super izoluje od zimna i wiatru.  

Fotki w domu,  bo na dworze szaro,  buro i deszczowo...

czwartek, 3 stycznia 2019

Komin w odcinkach i nowe roczne wyzwanie

Lubicie wyzwania dziewiarskie? Wydaje mi się,  że ich niestety coraz mniej.
Ja lubię i co jakiś czas udaje mi się do jakiegoś dołączyć.  Ostatnio rok temu do wyzwania Kamili z OtuLove- komin w odcinkach.

Zabawa ta była wspaniałą okazją do wypróbowania nowych wzorów i poćwiczenia tych już znanych.  Co mówiąc powstawał kawałek szalika, a na fejsbookowej  grupie dziewczyny wymieniały się wrażeniami i zdjęciami wykonanych zadań.
Najmniej zadowolona jestem z nupków, a najbardziej z żakardu i warkoczy. Nowością dla mnie była mozaika, i choć muszę jeszcze poćwiczyć to bardzo ją polubiłam. Nie spodziewałam się, że to tak proste.
 
Powstało wiele bardzo różnych szalików, które można poodziwiać w galerii grupy.
Z mojego jestem bardzo zadowolona.
Zrobiłam go z resztek fabela dropsa, druty 3,5 i 4.
Na nowy rok Kamila wymyśliła kolejną fajną zabawę.  Co miesiąc będzie można z nią zrobić mały projekt,  wykorzystujący zalegające, pojedyncze kłębki. Która z nas nie ma takich w szafie? Ja w każdym razie do zabawy dołączę i mam nadzieję na sensowne pozbywanie się włóczek blokująch szafę.

A na ten Nowy Rok życzę nam wszystkim czasu z gumy,  niekończących się włóczek i udanych projektów!