wtorek, 6 marca 2018

Ciasto czekoladowo bananowe

 Kolejny kaszlowo-katarowy dzień w domu.  Mamooooo, co mogę dziś robić- pyta marudny starszak
- upieczmy coś!
-A co?
Tu następuje przegląd szafek.... znajdujemy:

2 jajka
Pół szklanki oleju
Szklankę mleka
Dwie szklanki mąki
Pół szklanki cukru (brązowy się przypałętał)
Cukier waniliowy
Proszek do pieczenia
1 banan
Dwie łyżki kakao gorzkiego

-Będzie ciasto czekoladowo bananowe!
- a masz przepis?
- wymyślimy sobie...

Mąkę,  cukier,  cukier waniliowy i proszek do pieczenia mieszamy w jednej misce.  W drugiej bełtamy mleko z olejem i jajkami.  Następnie wlewamy mokre do suchego i dokładnie mieszamy.  Dzielimy ciasto na dwie części.  Do jednej dodajemy kakao,  a do drugiej rozpacianego banana. Po wymieszaniu wlewamy warstwami na okrągłą blaszkę, wysmarowaną wcześniej masłem i posypaną kaszką manną albo bułką tartą.
Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i pieczemy "do suchego patyczka" około 30 minut.
Po ostudzeniu posypujemy cukrem pudrem i nie wychodzimy z kuchni,  bo ma tendencję do szybkiego znikania jak się je tylko z oczu spuści...
Smacznego!

niedziela, 25 lutego 2018

Zimowy żakard

Naczekał się ten mój mąż na swój sweter. Obiecałam mu go już chyba z 3 lata temu... a może i 5.. nie wiem,  wieki temu.  Długo szukałam wzoru i nic nie wydawało mi się odpowiednie.  W końcu zaczęłam jeden i po zrobieniu karczku sprułam całość i postanowiłam  zrobić po swojemu.  Wzór powstawał w trakcie i tak chyba lubię najbardziej. Sweter udało mu się zrobić w rekordowym czasie- podczas ostatniego tygodnia w sanatorium i dzięki temu miałam prezent niespodziankę dla męża na Święta.

Sweter jest robiony od góry, z limy dropsa, na drutach 4,5. Niestety nie zapisałam ile włóczki zużyłam,  myślę że coś koło 600-700 g.
Mężu zgodził się na obfocenie, choć zazwyczaj bywa z drugiej strony obiektywu. I to na dodatek przy -8 mrozie i przenikającym wietrze - doceńcie poświęcenie. Sesji nie ułatwiała moja najmłodsza, skacząc  po oblodzonych skałach... jak na te warunki jestem zadowolona ze zdjęć.

Mam jeszcze jeden zaległy sweterek do pokazania i potem już tylko aktualności ;)

poniedziałek, 5 lutego 2018

Patent na szyjogrzej

Uwielbiam wyzwania.  Ostatnio takim było dla mnie odszyfrowanie schematów na dwukolorową brioszkę z książki "Knitting fresh brioche" Nancy Marchant. W pierwszym momencie przeraziły mnie na tyle,  że książka przeleżała kilka tygodni na półce, zanim odważyłam się wypróbować te dwukolorowe cudowności.
Na początek nie chciałam kombinować z kształtem, dlatego z resztki malinowej Leizu DK Julie Asselin, zakupionej u Chmurki na drutozlocie w Toruniu i specjalnie dla kontrastu kupionej, grafitowej Lano Grossa cool wool wydziergałam prosty szalik,  który zszyłam tworząc loop, szyjogrzej, podwójny komin czy jakkolwiek to nazwać...

Całość wygodna i przyjemna i w dzierganiu, i w noszeniu.  Teraz jakąś pasującą czapkę dodziergać sobie muszę ;)

Zdjęcia produkcji mojej niezawodnej córci- prawda że ma dobre oko?

Dane techniczne:
100g leizu dk Julie Asselin
100g cool wool lana grossa
Druty 5,0
Wzór: z książki "Knitting fresh brioche" Nancy Marchant

sobota, 3 lutego 2018

Jak zostałam udziergową poligamistką...

 Nowy rok,  nowe zwyczaje...

Jeszcze niedawno trzymałam się żelaznej zasady dziergania jednego projektu na raz, a teraz jakoś tak znienacka mam trzy zaczęte udziergi na raz...
Zaczęło się niewinnie,  w grudniu,  po skończeniu brioszkowego szala, zabrałam się za sweterek z cienizny. Na drutach 4.0 powstaje z nako arya ebruli asymetryczna sweterko-tunika na wzór herbimaniowej chmurki (klik). Sweterek ten to ocean prawych oczek - idealny na dzierganie przy tv, w podróży czy w poczekalni...

Chwilkę potem, aby mieć odskocznię od tych milionów prawych oczek,  dałam się namówić na udział w zabawie komin w odcinkach, o której wam ostatnio pisałam(klik).

Jako że nowe, króciutkie odcinki komina pojawiają się raz w miesiącu,  żeby nam się w międzyczasie nie nudziło, organizatorka zabawy wymyśliła następną - "razem robimy sweter" (klik) . No i przepadłam... sweterek bardzo mi się spodobał, od razu wiedziałam co z moich włóczkowych zapasów na niego użyję- silkmerino z Zauberwiese, zakupiony dwa lata temu na Berlin knits z dodatkiem puchatego, dropsowego kidsilka. Kolejne etapy sweterka będą pojawiać się co tydzień.

I tym oto sposobem ze zdeklarowanej monogamistki przeistoczyłam się w sznurkową poligamistkę. I...dobrze mi z tym jak na razie.

A jak to u was wygląda?