sobota, 23 września 2017

Nebla- mój pierwszy piórkowiec

Nebla czyli z hiszpańskiego mgła. Nie ma chyba lepszej nazwy dla dzianinki z tej nitki dropsa- kidsilk kolor perłowoszary. Nitka pięknie się mieni i w zależności od oświetlenia zmienia kolor od mglistej szarości do delikatnego wrzosu.
Jest to mój pierwszy tzw. piórkowiec- zużyłam na niego niewiele ponad 3 motki, czyli mniej więcej 80g włóczki.
Wzorowałam się na swetrze na brushed alpaca silk Pink Connection,  tylko oczywiście musiałam przeliczyć próbkę. Druty chyba 3,5 albo 4...no zabij nie pamiętam...
Sweterek miał swoja premierę na drutozlotowym biforku- właśnie on był obiektem organoleptycznych studiów szanownych koleżanek, które zwracały się do mnie z nieco dwuznacznym pytaniem " czy mogę cie pomacać?". Chyba tylko w kręgach dziewiarskich za takie pytanie nie obrywa się po łapach ;)
Wykorzystałam dzisiejszą, złotojesienną pogodę i przekupiłam dzieci, żeby zrobiły mi kilka fotek, podczas naszego spaceru na plac zabaw. 



A co robi mama-dziewiarka na placu zabaw?




Kid Silk jest przemiłą niteczka, cudnie się ja przerabia, prucie pomińmy milczeniem. Troche sypie włosem, jak dziergałam na kanapie, mogło się wydawać , ze mam w domu jakiegoś sierściuszka.
Nosi się bardzo przyjemnie, jednak myślę, ze wyjątkowych wrażliwców będzie podgryzał. Oczywiście, ze ten puszek się nieco kulkuje. Pewnie kiedyś dam znać, jak się ma piórkowiec w noszeniu i praniu.


poniedziałek, 11 września 2017

Pocztówka z Torunia - Drutozlot 2017

Ostatni weekend minął mi, i nie tylko mi, pod znakiem Drutozlotu- corocznego spotkania dziewiarek w Toruniu. Jeśli kiedyś miałby powstać raj dla dziewiarek, to właśnie tak powinien wyglądać. Organizatorki spotkania- Hania (Hada Knits), Gosia (Mao7) i Magda (Atelier M) znalazły piękne miejsce, zaprosiły ciekawych wystawców, zorganizowały sponsorów nagród i przygotowały ciekawe kursy. Poznałam wiele wspaniałych dziewczyn, z którymi przemiło spędziłyśmy czas- już na "biforku" w browarze Olbracht na starym mieście i oczywiście na samym głównym spotkaniu. Jeszcze nigdy nie byłam tak często pytana " czy mogę cie pomacać?" jak na biforkowej imprezie, na którą ubrałam niedawno skończonego piórkowca z dropsowego kid silka. ;D
Nie mam zbyt dużo zdjęć, bo z nadmiaru wrażeń nie wiedziałam co uwieczniać- ale relacje można obejrzeć np. w Gazecie Toruńskiej, na stronie FB Drutozlotu, Red Button( tu i ja się na fotki załapałam ;) ), Biferno, u Chmurki i wielu, wielu innych, a poniżej możesz zobaczyć to, co udało mi się fotnąć.







Miałam przyjemność uczestniczyć w kursie Małgosi Rak i nauczyłam się robić skrócone rzędy- nie taki diabeł straszny- wcale to nie takie trudne, jak ktoś dobrze wytłumaczy. Uczestniczki kursu dostały miły upominek- komplet markerów i wzór Gosi na piękne ponczo, z dekoltem i ramionami wyrabianymi właśnie rzędami skróconymi.
Zakupowo poczułam się jak ten osiołek, co mu w żłoby dano... chodziłam od stoiska do stoiska, podziwiając przecudnej urody motki, macając co się dało i zastanawiając się tak długo, aż kolory, które mi się spodobały, się rozeszły. Ale mimo to udało mi się wyszukać cudny zestawik singielka soft merino u 7 oczek, oraz Julie Asselin Leizu DK u Chmurki.



Pełna pozytywnej energii po tak miłym weekendzie, nabieram znów sił i motywacji do dziergania i blogowania. Do zobaczenia za rok na następnym Drutozlocie!

środa, 26 lipca 2017

Puchata środa z książką- lipcowe WDiC

Zarówno na drutach jak i książkowo u mnie puchato i miziato.
Dziergam sweterek z kid silk dropsa- cudnie mięciutka i puchata, cieniutka włóczka, a czytać zaczęłam  "Kot Bob i ja" Jamesa Bowena.
Ponoć to jedna z bardziej poruszających powieści ostatnich lat o przyjaźni między kotem i jego właścicielem.  Na podstawie tej książki został nakręcony film, ale jeszcze go nie oglądałam.  Wolę najpierw przeczytać książkę. A do czytania zachęca już sama okładka - kto się oprze takiemu zielonookiemu rudzielcowi w szaliku?

sobota, 22 lipca 2017

Jedwabna tuniczka z ażurem

Włóczka na tą tuniczkę odleżała swoje , czekając na inspirację, do tego stopnia, że zgubiły się metki ze składem. 
Wiem, że to jedwab z merino, chyba 50/50 % , z Zauberwiese, kupiony na Berlin Knits 2015.(klik) Grubość mniej więcej skarpetkowa, czyli jakieś 400m/100g. Dziergało się z tej cudności idealnie i szybko, oczka wychodziły równiutkie, jak na maszynie, choć nitka lekko się rozdzielała. Nosi się super, dzianina jest przyjemnie chłodna, lejąca i wytrzymała, choć po kilku praniach( ręcznych- nie odważyłabym się tego wrzucić do pralki) zauważyłam lekkie mechacenie, ale noszę tą bluzeczkę naprawdę intensywnie.
Inspiracja przyszła z głowy. Chciałam coś lekkiego, na lato, ukrywającego mój brzunio, który jakoś po trzech ciążach do normy wrócić nie  chce, a wręcz przeciwnie....
Zdjęcia na szybko, z Mazurskim tłem, zrobione między zakupami i placem zabaw. :-)



Dane techniczne:
Silk merino Zauberwise  1,5 kłębka( 150 g)
Druty z żyłką 4,0
Bottom-up, A-line, jeden bok z ażurem, dekolt i rękawy wykończone zredukowanym i-cordem, według przepisu mojej mamy- "cofamy" nie trzy, tylko dwa oczka, przez co wykończenie jest delikatniejsze od tradycyjnego i-cordu z trzech oczek i nieco szybciej się robi.
Pozdrawiam z (dziś) słonecznych Mazur!