czwartek, 2 stycznia 2020

Mozaika

 
Jestem pewna, że przynajmniej spora część nas, dziergającego towarzystwa, tak ma.  Zbieramy gazetki z wzorami, książki, wzory w bibliotece na raverly, a jak  chce się coś zacząć to pomysłu nie ma...a stosy książek i czasopism rosną... dlatego w ubiegłym roku postanowiłam więcej korzystać z już posiadanych wzorów, a nie ciągle za nowym gonić, tym bardziej, że czasu jakby coraz mniej, a takie szukanie go skutecznie zabiera...
Jedną z gazetek- " Simply kreativ Strick Mode Juni 2/2017" kupiłam dla projektu z okładki- bluzeczki z mozaikowym karczkiem.  
Strasznie skomplikowana wydawała mi się ta mozaika, zanim się za nią nie zabrałam,a okazała się całkiem łatwa. Nie taki diabeł zły, jak go malują- jak się prawe i lewe umie to i wzór mozaikowy się zrobi!
Przerobiłam wzór po swojemu- przeliczyłam oczka na moją próbkę ( dwie nitki lace dropsa na drutach 4,5), pozbyłam się prawie wszystkich szwów- tylko góra rękawów i ramion jest zszyta, oraz zrezygnowałam ze wzoru na tułowiu.  
 Z efektu jestem bardzo zadowolona.  Na dziś to moja ulubiona bluzeczka, tylko trochę żałuję, że nie zrobiłam z tego sukienki- taki pomysł na chwilę mi przez głowę przeleciał, ale chyba z lenistwa z niego zrezygnowałam, a na pewno byłoby fajnie. 

Zdjęcia pstryknięte podczas noworocznego spacerku. Oj zimno było! Ale czego dla Was się nie robi.

Wszelkiej pomyślności w Nowym Roku życzę! Zarówno dziewiarsko jak i w poza- nitkowym życiu!!

wtorek, 3 grudnia 2019

Mikołajkowa wymianka włóczkowa dzianej bandy

Zobaczcie jaka ze mnie szczęścia!
Dostałam od Mikołaja przepiękną włóczkę Adsum, ręcznie przędzoną i farbowaną, a do tego śliczne markery.
Dziękuję!


I przepraszam za moją niecierpliwość, no ale jak tu czekać gdy mięciutka paczuszka kusi ;)

czwartek, 28 listopada 2019

Tweedowo ( Rosewood dropsa z single tweed Nellie's Fibers)



Kto jeszcze był na drutozlocie? Pewnie sporo z was. Wspaniała impreza dla włóczkomaniaków i też wspaniała okazja na wydanie rocznych oszczędności. 
Poleciałam do Torunia z zamiarem spotkania znajomych oraz kupienia niewielkiej ilości szlachetnych sznurów, których jeszcze nie znam, co by me oko i ręce cieszyły.  Miały być jedwabie i kaszmiry.... no cóż. .. na miejscu poczułam się jak ten osioł co mu w żłoby dano i kompletnie nie wiedziałam cobrać. 

W końcu wybór mój padł między innymi na single tweed od Nellie's Fibers.
Zachwyciły mnie kolory- granat i brudny róż i zaciekawiła niebanalna struktura.
Od razu wiedziałam, że chcę z tego udziergać sweterek z żakardem, wybór padł na Rosewood dropsa (klik)- skorzystałam tylko z wzoru karczku, resztę zrobiłam po swojemu.
Złożyłam około 300g granatu i odrobinę różu.  Druty chyba 4 albo 4,5.
Włóczka mocno mnie wymęczyła. Jest to bardzo słabo skręcony singel, przy najmniejszym napieciu nitka się zrywa, do tego klei się do siebie, co szczególnie przy wrabianiu wzoru było bardzo upierdliwe. Przed pierwszym praniem jest bardzo sztywna i sznurkowata, ale po blokowaniu dzianina zyskuje na miękkości i puchatości ale nie mogę powiedzieć, żeby należała do włóczek "miziatych". Zresztą tweedy ogólnie chyba są włóczkami bardziej surowymi w dotyku.
Przy przerabianiu dzianina dość mocno kosiła się, co częściowo udało się wyrównać blokowanie. Już po jednym  założeniu sweter ma wypchane łokcie, ale jest ciepły i o dziwo nie drapie.  Prezentuje się według mnie całkiem fajnie, myślę że mimo wszystko chętnie będę go nosiła.
Zdjęcia robione na balkonie bo cały dzień lało, dopiero wieczorem zaświeciło słońce chyba tylko po to by zajść w majestacie bo teraz znow leje... spójrzcie jaki festiwal kolorów nam zaprezentowało.
 

Na filmiku prezentuję jak łatwo nitka się rwie. Mam nadzieje, ze dziala bo to moja filmowa premiera


środa, 27 listopada 2019

Lotus hat


W bibliotece raverly mam zaparkowane całe mnóstwo wzorów i staram się co jakiś czas z nich korzystać.  Na przykład do wyrabiania resztek włóczki.  Tak było też z czapką lotus hat (klik).

Na tegorocznym drutozlocie kupiłam na wypróbowanie tweed od Nellie's fibres. Z włóczki tej powstał sweterek, który mam nadzieję niedługo pokazać.
Tweed nie zachwycił mnie jakoś szczególnie, nitka jest bardzo chropowata i nierówna, musiałam bardzo się pilnować bo przy najmniejszym napięciu od razu się zrywała. Za to w połączeniu z lace i kidsilk dropsa bardzo zyskała i dzianina która z tego miksu powstała jest bardzo wytrzymała i miękka. Teraz tylko zastanawiam się nad szalikiem do kompletu, bo tweedu mi jeszcze trochę zostało.
Czapkę zrobiłam na drutach 6, zużyłam jakieś może 20 dkg tweedu i ciut lace i kidsilka. Nie robiłam dokładnie według rozpiski, tylko skorzystałam z załączonego schematu.
To będzie chyba moja ulubiona czapka tej jesieni/zimy.

Nie wiem czemu, ale komorka blokuje mi mozliwosc odpowiadania tu na komentarze, jak i pisania komentarzy na innych blogach. Bardzo za to Was- tu zagladajace, jak i moje kolezanki blogerki, ktore regularnie podczytuje, przepraszam. Staram sie to co jakis czas nadrobic  korzystając z laptopa- no ale otwieram go moze dwa razy w miesiacu, wiec zawsgize sporo do nadrobienia... A moze ktos z Was wie jak to w komorce naprawic?