czwartek, 26 listopada 2015

Dzień 26. Okrągły

Wrześniowy sweterek
serdeczny
Mój ulubiony sposób na sweterki można by nazwać okrągłym. Tak powstały widoczne na poniższych zdjęciach wrześniowy sweterek, serdeczny dla mojej córci, rocky skulls i najnowszy, którego jeszcze nie nazwałam. Robione na okrągło,na drutach z żyłką, rękawy magic loopem,karczek okrągły,czyli oczka zbierane równomierne na całym obwodzie. 
Przy pierwszym- wrześniowym sweterku skorzystałam  z dropsowego wzoru september  sweater,następne  robiłam już  z głowy. 
rocky skulls
Zresztą wszystko prawie dziergam na okrągło:czapki, skarpetki, rękawiczki. .. powód jest prosty-dziergadła wymagające szycia muszą u mnie miesiące odleżeć,zanim je wykończę. A dziergając na okrągło muszę  tylko nitki pochować. 

Dzień 25. Technologia i środowe WDiC

Dzięki technologii mogę podzielić się z Wami dzisiejszym postem.  Siedzę zc komórką  przeglądam internet, robię i obrabiam zdjęcia i umieszczam je na blogu.

Jedyne zażalenie w kierunku mądrych głów wymyślających nowe, ułatwiające nam życie gadżety : ja chcę maszynkę do rozciągania czasu!

P.S. i urządzenie skladające pranie i układające je na półkach oraz wkładające i wyjmujące naczynia ze zmywarki. ...

A czas wolny uzyskany dzięki różnym,przydatnym technologiom poświęciłabym czytaniu i dzierganiu.

Dwie książki.  Dwie robótki.
Josh Bazell "Dzika bestia". I znowu mam wrażenie, że książka ta została napisana na siłę.  Na odwrocie czytam, że to kontynuacja  bestsellerowej poprzedniczki-i wszystko jasne.  Widać, że  autor sili się na dorównanie poprzedniczce. Jezyk jest najeżony wulgaryzmami,o których pisarz zapomina, gdy fabuła gładziej się toczy.  Tu i ówdzie dorzucone nieco erekcji i sterczacych cycków bez zagłębiania się w sferę  uczuć.  Akcja ogólnie dość ciekawa i sporym plusem jest zaskakujące zakończenie. Podsumowując-można przeczytać, ale nikogo nie zmuszam.



Inna sprawa jest z powieścią "Wilk" Marka Hłaski. Już  sama jej geneza jest ciekawa. Napisana przez 19to letniego pisarza, przeleżała 60 lat w szufladzie  pośród innych manuskryptów. Przenosi jak za pomocą różdżki  w świat biedy warszawskich przedwojennych dzielnic robotniczych.  Opisy miejsc,postaci i język bohaterów są niesamowicie plastyczne.  Ideologia przebijająca się przez to dzieło,umieszczona  w nim ponoć by w ogóle w tamtych czasach móc wydać książkę, jest zręcznie podważana i relatywowana. Według mnie jest to lektura obowiązkowa.


wtorek, 24 listopada 2015

Dzień 24. Duży

Codziennie w pracy wita mnie, ozdobnie na ścianie wypisane hasło
" czekając na duży cud, możesz przeoczyć wiele małych"




Wszystko ma być dziś duże. Duży dom, ogród, samochód, telewizor. Duże oczekiwania sprawiają, że czujemy się mniejsi, gorsi. Wielkość świata konsumpcyjnego przytłacza nas i wcale w tym dużym świecie nie czujemy się szczęśliwi.

Przegapiamy nasze małe, codzienne szczęścia, oczekując eksplozji i fajerwerków godnych hollywoodzkiej produkcji.
A małe jest piękne ;)


poniedziałek, 23 listopada 2015

Dzien 23. Kubek

No to został mój bzik do tablicy wyzwany. 
Uwielbiam! A najbardziej te ręcznie robione, jedyne w swoim rodzaju, niedoskonałe. Niektóre uszczerbione zębem czasu. Przy robieniu porannej kawy zastanawiam się, który dziś będzie mi towarzyszył. Który pasuje do mojego nastroju i atmosfery dnia.
Z każdej podroży przyjeżdża z nami przynajmniej jeden kolejny. A uwierzcie mi- niełatwo znaleźć takie na prawdę ręcznie robione... Czasami tez ktoś z przyjaciół, wiedzący o moim bziku uszczęśliwi mnie kolejnym kubasem- i z każdego cieszę się jak dziecko.
To te moje najulubieńsze, które stoją na półce nad stołem kuchennym,
 a w szafce tłoczą się codzienno-szaraki, które tez kocham, ale miejsca na ich ekspozycje nie mam