Spytałam moje dzieci po zrobieniu próbki " nada to się na sweterek" , na to moja najstarsza latorośl " jak chcesz sexy wyglądać, to tak"

Wiec dziubię sobie na drutach 3, z włóczki kupionej rok temu na Berlin Knits. Nie spieszy mi się, odpowiednio do mojego niedoczasu- raz rządek tu ,raz tam, ale do przodu.
Włóczka z Zauberwiese- 50% jedwabiu, 50 % wełny, umila mi to dziubanie- przecudnie miękka i gładka z cudnym jedwabistym połyskiem- sama radość.

Czytaniowo za mną kryminał Charlotte Link " Die Betrogene"( Zdradzona)- Policjantka z londyńskiego Scotland yard , próbuje na własna rękę wyjaśnić przyczynę śmierci swojego ojca, który w jej oczach był idealnym policjantem, ojcem i mężem. Przy okazji dochodzenia znajduje ciemniejsze plamy na życiorysie swojego idola i dokonuje przełomu nie tylko w postępach śledztwa, ale i we własnym, dotychczas niezbyt szczęśliwym życiu.
Przyjemnie się czytało, a jeszcze przyjemniej ze świadomością, ze autorka mieszka w tym samym mieście co my.
Na tapecie obecnie wygrany w losowaniu w Zaciszu wyśnionym Umberto Eco " Tajemniczy płomień krolowej Loany"

Po śpiączce spowodowanej wypadkiem 60- cio letni Giambattista, mediolański antykwariusz, "rodzi się" na nowo, z wymazana pamięcią. W jego głowie "życie przed życiem" istnieje jako skład cytatów z przeczytanych książek i nauczone mądrości. Cala pamieć związana z emocjami jest wyzerowana. Giambattista próbuje odzyskać swoja przeszłość. Czy mu się uda? Jeszcze nie wiem, ponad pół książki przede mną.
Jakiś czas temu skończyłam ciągnącego się, wydawałoby się w nieskończoność, różowego cosia. Nosze go sobie w chłodniejsze dni i wieczory, tegorocznego kapryśnego lata. Jak tylko uda mi się obfocić, będę się chwaliła.

No i na koniec pochwale się torcikami zrobionymi dla moich lipcowych solenizantów- Różowy był z mieszank
ą jagód, malin, porzeczek, jeżyn i truskawek z białym biszkoptem i kremem waniliowym, Zielony- wedle życzenia- z czekoladowym biszkoptem, wiśniami i tez waniliowym kremem.
Zepsuła mi się szpryca do kremu i wpadłam na pomysł- krem przełożyłam do plastikowego woreczka, ucięłam rożek i taką prowizoryczną szprycą rysowałam wzorki na tortach. Może nie jest to wyjście idealne, ale jako tako się udało.